Własny park maszynowy czy podwykonawca? Ile naprawdę kosztuje obróbka metalu w firmie produkcyjnej
Pytanie o zakup własnego lasera czy prasy krawędziowej pada w wielu firmach produkcyjnych w podobnym momencie: gdy rachunki od podwykonawców zaczynają być wysokie, a terminy dostaw dłuższe, niż by się chciało. Pokusa jest zrozumiała. Własna maszyna daje kontrolę, a rata leasingowa na papierze często wygląda niżej niż miesięczne faktury za usługi. Rzetelne porównanie wymaga jednak spojrzenia znacznie szerzej niż na cenę maszyny.
Maszyna to dopiero początek
Zakup wycinarki laserowej czy krawędziarki CNC to wydatek liczony w setkach tysięcy złotych, a przy większych maszynach znacznie więcej. Do tego dochodzą koszty, o których łatwo zapomnieć przy pierwszej kalkulacji. Maszyna potrzebuje odpowiedniego miejsca w hali, często fundamentu, przyłącza energetycznego o dużej mocy, instalacji sprężonego powietrza i zasilania gazami technicznymi. Laser wymaga sprawnego odciągu i filtracji dymów. Prasa krawędziowa potrzebuje kompletu narzędzi, a jeden zestaw stempli i matryc rzadko wystarcza do wszystkich detali.
Osobną pozycją jest oprogramowanie. Licencje CAD/CAM do programowania cięcia i gięcia, moduły do nestingu i symulacji to stały koszt, który rośnie wraz z liczbą stanowisk. Bez nich maszyna pracuje znacznie mniej efektywnie.
Ludzie, bez których maszyna stoi
Najdroższa maszyna jest bezużyteczna bez ludzi, którzy potrafią ją obsłużyć. Potrzebny jest operator, a najlepiej dwóch, żeby urlop czy choroba nie zatrzymały produkcji. Potrzebny jest ktoś, kto przygotuje programy i zadba o technologię. Przy spawaniu dochodzi kwestia kwalifikacji spawaczy, a przy konstrukcjach budowlanych także nadzoru spawalniczego. Rynek pracy w obróbce metali jest wymagający, a doświadczonych operatorów i technologów nie zatrudnia się z dnia na dzień. Do kosztów trzeba więc doliczyć rekrutację, szkolenia i czas, zanim nowy zespół osiągnie pełną wydajność.
Wykorzystanie maszyny decyduje o wszystkim
Ten punkt najczęściej przesądza o opłacalności. Koszt posiadania maszyny jest w dużej części stały: rata, amortyzacja, ubezpieczenie, serwis, powierzchnia. Jeśli laser pracuje na dwie zmiany przez cały tydzień, ten koszt rozkłada się na tysiące godzin i godzina pracy wychodzi tanio. Jeśli pracuje kilka godzin tygodniowo, ta sama godzina staje się bardzo droga. Wiele firm, które kupiły maszynę z myślą o własnych potrzebach, po pewnym czasie zaczyna szukać zleceń zewnętrznych, żeby ją dociążyć. To oznacza wejście w zupełnie inny biznes.
Do tego dochodzi sezonowość. Jeśli zapotrzebowanie na detale rośnie wiosną i spada zimą, maszyna kupiona na szczyt sezonu przez pół roku będzie niedociążona. Podwykonawca rozkłada takie wahania na wielu klientów.
Koszty ukryte
Każda maszyna ma części eksploatacyjne. W laserze to dysze, szkiełka ochronne i elementy głowicy tnącej, w prasie zużywające się narzędzia. Przeglądy serwisowe są obowiązkowe, a awaria potrafi zatrzymać produkcję na kilka dni, jeśli trzeba czekać na część. Własna obróbka to też magazyn blach w różnych gatunkach i grubościach, czyli zamrożony kapitał, oraz odpad, który przy małych zamówieniach jest proporcjonalnie większy. Do tego dochodzą wymogi BHP, przeglądy instalacji i odpowiedzialność za bezpieczeństwo pracowników przy maszynach.
Co daje współpraca z podwykonawcą
Zlecanie obróbki na zewnątrz zamienia koszty stałe na zmienne. Płacisz za to, co zamówisz, a w gorszym miesiącu nie utrzymujesz stojącej maszyny. Zyskujesz dostęp do wielu technologii jednocześnie, bez inwestowania w każdą z nich. Wyspecjalizowany zakład kupuje materiał w większych ilościach, lepiej wykorzystuje arkusze i ma doświadczenie wyniesione z tysięcy różnych detali.
Są też ryzyka. Uzależnienie od jednego dostawcy, terminy, na które nie masz bezpośredniego wpływu, konieczność przekazania dokumentacji technicznej osobie z zewnątrz. Te ryzyka da się jednak ograniczyć: umową z jasnymi terminami, klauzulą poufności, sprawdzeniem wykonawcy przed pierwszym zleceniem i utrzymywaniem kontaktu z drugim, zapasowym dostawcą.
Jakość i terminy po obu stronach rachunku
Zwolennicy własnej obróbki często podnoszą argument kontroli nad jakością i terminami. To ważny argument, ale działa tylko wtedy, gdy firma ma ludzi i procedury, które tę kontrolę zapewnią. Nowy dział obróbki przez pierwsze miesiące uczy się technologii, popełnia błędy i generuje odpad. Dojrzały podwykonawca ma już za sobą tę krzywą uczenia się, a jego procesy kontroli jakości są sprawdzone na wielu zleceniach.
Podobnie z terminami. Własna maszyna daje szybkość, dopóki pracuje. Gdy się zepsuje, a firma ma tylko jedną, produkcja staje do czasu przyjazdu serwisu. Zakład, który ma kilka maszyn tego samego typu, może przenieść zlecenie na inną. Z drugiej strony u podwykonawcy twoje zamówienie konkuruje z zamówieniami innych klientów, więc warto ustalić z nim stały rytm dostaw i jasne zasady komunikacji w przypadku opóźnień.
Rzeczywiste doświadczenia z dotychczasowym dostawcą są tu cennym materiałem. Jeśli problemem są terminy i jakość, warto najpierw sprawdzić innego wykonawcę, zanim podejmie się decyzję o inwestycji. Bywa, że zmiana partnera rozwiązuje kłopot za ułamek ceny maszyny.
Jak to policzyć
Rzetelna kalkulacja zaczyna się od zsumowania rocznych kosztów własnej obróbki: raty lub amortyzacji, wynagrodzeń z narzutami, energii, gazów, serwisu, oprogramowania, powierzchni, materiału i odpadu. Tę sumę dzieli się przez realną, a nie teoretyczną, liczbę godzin pracy maszyny w roku. Wynik porównuje się z kosztem tych samych detali zamawianych u podwykonawcy. Warto doliczyć także czas kadry zarządzającej, który pochłonie nowy dział, bo to zasób, którego zwykle brakuje najbardziej.
Coraz więcej firm wybiera model mieszany. Operacje, które są ich specjalnością i stanowią o przewadze produktu, na przykład montaż czy końcowe spawanie, zostawiają u siebie. Cięcie laserowe, gięcie i malowanie, które wymagają kosztownych maszyn, zlecają wyspecjalizowanemu partnerowi.
Partner do obróbki zamiast nowego działu
Przykładem zakładu, z którego usług korzystają producenci maszyn, urządzeń elektrycznych, systemów magazynowych i mebli, jest HMM Steel. Obróbka metalu obejmuje tam pełen zakres prac, od wycinania laserowego na maszynach o polu roboczym 3000 × 1500 mm, przez gięcie blach na zimno i spawanie metodami TIG oraz MIG/MAG, po malowanie proszkowe i wykończenie powierzchni. W usługach dodatkowych są cięcie rur i profili piłą taśmową, gwintowanie, kształtowanie profili i zgrzewanie trzpieni. Wycenę przygotowuje się indywidualnie, a przy seriach stawki są korzystniejsze. Firma przyjmuje zlecenia z całej Polski i z zagranicy, prowadząc uzgodnienia zdalnie.
Wniosek
Własny park maszynowy ma sens wtedy, gdy obciążenie jest wysokie i stabilne, a obróbka stanowi istotę przewagi konkurencyjnej firmy. W pozostałych przypadkach dobrze dobrany podwykonawca zwykle wychodzi taniej i pozwala skupić pieniądze oraz uwagę zespołu na tym, co firma robi najlepiej. Zanim podpiszesz umowę leasingową, policz koszt godziny pracy maszyny przy realnym, a nie optymistycznym obłożeniu i porównaj go z ofertą przynajmniej dwóch wyspecjalizowanych zakładów. Taka kalkulacja zajmuje jeden dzień, a może oszczędzić kilka lat spłacania maszyny, która przez większość czasu stoi.
